Rozdział 1.

– O kurwa, o kurwaaa… – w pierwszej chwili nawet mnie nie interesowało, czyje to jęki, ale wszędzie poznałabym ten glos. Bolała mnie dokładnie każda część ciała. Co się stało? Odwróciłam się i zobaczyłam jak Olka zwracała całą zawartość żołądka. Co ona jadła?! Nawet mnie to nie obchodzi, niech sama sobie radzi, za bardzo boli mnie głowa. Gdzie my w ogóle jesteśmy? Nie wyglądało to na nasz pokój w internacie…
– O fuj, co ja jadłam? – usłyszałam kolejne jęknięcie Olki.
Znajdowałyśmy się w jakimś apartamencie. Bardzo pięknym swoją drogą... Karmazynowe ściany i białe wykończenia. Drewniana podłoga, która została zniszczona przez tą idiotkę. Uff, przynajmniej nie trafiła na dywan. Przede mną znajdowały się drzwi, możliwe że łazienkowe, ze złotą mozaika jak w tanich filmach z Bollywoodu. Trochę bardziej z lewej strony kolejne, tak samo kiczowate. O Boże, ale ten żyrandol wyglądał jak z bajki… Nie, uspokój się Natalia. Skup się!
Coś błysnęło za oknem. Podeszłam i rozsunęłam ogromne kotary, które z całą pewnością musiały być drogie. I nagle ogarnęło mnie przerażenie, ponieważ zobaczyłam ogromny neon "Welcome to Vegas". Zanim zrozumiałam, co to właściwie znaczy podeszła do mnie Olka.
–Ja pierdole, Natalia! Co to oznacza? Gdzie my, kurwa, jesteśmy? Ej, to nie może się dziać! Nataliaaaaaaa! – jak zwykle, czy ona zawsze musi tyle przeklinać?
– Uspokój się! To nie koniec świata…
– Chyba jednak tak. Natalia, spójrz na swoja rękę…
– O co Ci cho… Ja piórkuje! Czy to jest to, co ja myślę, że to jest?! – przerażenie zaczęło mnie ogarniać. Poczułam nawet jak mi się palce u stóp zaczęły poruszać.
– No w sumie mnie to wygląda na obrączkę. Gratulacje Natalio – miałam ochotę ją uderzyć i zniszczyć ten jej uśmieszek na twarzy.
– Nie denerw…
– Cześć dziewczęta! Dobrze spałyście? – z za drzwi, które wcześniej zidentyfikowałam jako prowadzące do łazienki, wyszedł boski, wręcz idealny mężczyzna. Swój wzrok od razu skupił na mnie. Patrząc głęboko i przeciągle w moje oczy pomału się do mnie zbliżył. Na jego ustach pojawił się uroczy i słodki uśmiech, a w policzkach pojawiły się przeurocze dołeczki. Przeczesał ręką czekoladowe włosy – nie były ani za długie, ani za krótkie. Były idealne. A te oczy! Zaczęłam się w nich zatracać. Ten błękit morza, który mienił się delikatnym złotem w obwódkach tęczówek. Stanął przede mną i pocałował mnie w policzek.
– Co kurde? – usłyszałam w oddali głos Olki i dopiero wtedy ogarnęłam, że coś jest bardzo nie tak.
Zrobiłam szybki krok w tył, potem jeszcze kilka i stanęłam jak najdalej od niego. Spojrzał na mnie zbolałym wzrokiem. O co chodzi? Czy ja go znam? On jest boski.
– Kim ty, kurde, jesteś?! Zostaw Natalię w spokoju, bo jak Ci przywalę, wiesz ja tak, no wiesz… W ogóle to ja kung fu, normalnie czarny pas – Boże, ileż ona mogła jeszcze tak pieprzyć? A nawet nie zrobiła kroku w moją stronę i stoi tam, gdzie stała! Ta to zawsze umie radzić sobie w każdej sytuacji! Czary pas w kung fu? Powodzenia życzę! On też nie wyglądał jakby był skłonny jej uwierzyć. Zwarzywszy na to że miał ponad 1,80 metra wzrostu i ważył 2 razy więcej. O jego mięśniach już nie wspominając…
– No słyszałeś mnie, spier…

Nagle wiele rzeczy wydarzyło się jednocześnie.

Komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja piórkuje! Ale mi się to podoba xD Olka, jej przekleństwa i czarny pas w kung fu <3 Fajne, fajne, tylko mogłoby być dłuższe... a, no i za dużo cyferek pod koniec. Napisz słownie, ładniej będzie wyglądać ;p

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz