Posty

Rozdział 5.

– A co myślisz o tych butach? – Boże, to już druga taka sama para, serio Williamie?! I on jest moim mężem… – Mówiłam Ci już, SĄ brzydkie. Nie będę nosiła gówna na stopach – zwiesiłam głowę i dokończyłam – znowu… Byliśmy już w trzech sklepach i dalej nic. Ameryka jest przereklamowana. Nic dobrego mnie tu nie spotkało. Chociaż i tak połowy spędzonego tutaj czasu nie pamiętałam. Potarłam czoło i rozejrzałam się dookoła. W sumie to dziwne. Nikt nawet nie zwracał uwagi na mój tragiczny stan. Włosy potargane, buty ze śladami wymiocin i krwi. I wciąż nic. W sumie tak jak wyglądałam, tak też się czułam. Oczy mnie piekły, ręce swędziały, śmierdziałam… wszystkim czym się tylko da. A ten padalec wyglądał jakby z okładki zszedł. Idealnie. To niesprawiedliwe. – Chodźmy to kolejnego sklepu. – Teraz mówisz w moim języku! – Gdzieś w pobliżu zaczął dzwonić telefon. William włożył rękę do kieszeni spodni i wyciągnął telefon. Spojrz...

:)

Rozdział 4.

Rozdział 3.

Rozdział 2.

Rozdział 1.

PROLOG