PROLOG

Wszystko zaczęło się od tego, że po raz pierwszy wdychałyśmy ziółka. Miałyśmy dobrą okazje, gdyż właśnie 2 godziny temu napisałyśmy ostatni arkusz maturalny. To już koniec! Ale to nie jest historia o moich nieprzespanych nocach, więc wróćmy do tego, co zmieniło moje i Natalii życie.
Najlepsza dawka to około 150 kropelek na 150ml wrzącej wody – w każdym razie tak poradził internet.
Kilka wdechów i zobaczyłam, jak Natalii otwierają się oczy. Czarne źrenice zasłoniły prawie całą tęczówkę. W sumie to i tak jej oczy były małe i zawsze wyglądały na naćpane, ale mimo to wciąż widziałam różnicę.
Ale zacznijmy od początku.
Dwie dziewczyny, jeden pokój w zapyziałym internacie w centrum Wrocławia. Już trzeci rok razem, aż sama się czasem dziwię, że jeszcze z nią wytrzymywałam. Prowadziłyśmy przeciętne życia. Nudne, gdzie największą frajdą było wyjście do kina na Spectre.
Wyglądamy nad wyraz przeciętnie. Natalia to ta wyższa, chociaż tylko 5 centymetrów! Długie, ciemnobrązowe włosy, podobno piwne oczy, ale jak już wspominałam są małe, więc chujowo widać. No i, co najgorsze, ma większe cycki ode mnie. W sumie przez nią mam kompleks płaskiej dechy, a mam miseczkę B. Obie nosimy okulary, tylko Natii to taka Velma ze Scoooby Doo. Jak ich nie ma, to czarna dziura…
Ja – i tu jest problem, jak się ma tyle kompleksów co ja na temat wyglądu. Po moim opisie wszyscy mogliby dojść do wniosku, że moim ojcem był Gollum. Przy dobrych wiatrach… No, ale zarysuję wam obraz siebie. Blondynka o lekko kręconych włosach (kolejny kompleks, bo one robią co chcą i są okropne), niebieskie oczy i Maciuś – mój brzuch, którego chce się pozbyć. W sumie już nie jest tak źle, ale kto nie chciałby mieć idealnie prostego brzuch. Natii ma Tłuszczyk – ten to dopiero żyje własnym stylem! Ale ogólnie rzecz biorąc zawsze mogło być gorzej…
Siedzimy naprzeciwko siebie. Ona na łóżku, ja na krześle. Już widzę ten jej krzywy uśmieszek, kiedy mi pierwszej daje się zaciągnąć. To taka niepisana umowa – ja zaczynam pierwsza, bo ja w sumie lubię rządzić.
– Natalia, ty idioto, zamieszaj to bardziej, robi się dziwny osad…
– Nie marudź Olka, wdychaj!
Chwytam biało-czarny kubek, patrzę w głąb niego i nie wygląda to za ciekawie. Takie zielone, podobne do niczego. Biorę pierwszy wdech, głęboko do płuc. Spoglądam na Natalię i zaczynam się rechotać jak idiota. Podaje jej kubek. Ona robi to samo i tak przez kilka kolejek, a później już nic…

Komentarze

  1. Weszłam tu przez przypadek i już miałam wychodzić, ale coś mnie podkusiło, żeby przeczytać chociaż jedno zdanie z prologu i akurat tym jednym zdaniem mnie kupiłaś, haha ;d Muszę przyznać, że masz strasznie oryginalny styl pisania, taki śmieszny i swobodny, a ja po prostu kocham, kiedy czytając coś gęga mi się śmieje, a w dodatku nie rażą żadne błędy językowe, czy interpunkcyjne <3 Zostanę tu na dłużej, ale też oczywiście zapraszam do mnie ;*
    pisujesobie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz